PODSUMOWANIE I OGÓLNOPOLSKIEGO KONKURSU POETYCKIEGO „O WIELKĄ PYRĘ”

Dnia 09.09.2021 odbyło się posiedzenie Jury, podczas którego wyłoniono zwycięskie wiersze. Po nieco burzliwych obradach postanowiono przyznać nagrodę i dwa wyróżnienia.
Gratulacje dla Laureatów, którymi zostali:

Krzysztof Martyna (nagroda),
Mariusz Massier (wyróżnienie),
Magdalena Dryl (wyróżnienie)

Wśród zestawów nadesłanych na I Ogólnopolski konkurs „O wielką Pyrę” znalazły się wiersze bardzo dobre, dobre i nieco słabsze, jak to zazwyczaj bywa w konkursach.
W pisaniu, jak w każdej innej dziedzinie, rozwijamy się i uczymy, o ile, pragniemy pisać coraz lepiej. Podpatrujemy najlepszych i wypracowujemy swój własny styl. Z czasem, każdy nowy wiersz, staje się lepszy od poprzedniego. Niektórzy twierdzą, że wystarczy tylko wena. Ci, którzy „walczą” z wierszem od dawna, wiedzą, że wena, to tylko malutki przyczynek – reszta, to rzetelna praca z tekstem.
Niemałym wyzwaniem jest konkurs poetycki na który można wysłać tylko jeden tekst; jeden wiersz, jedną szansę, że zostanie on zauważony, wyłoniony spośród innych, że zatrzyma na dłużej czujne oko Jury.
Laureatów dzieli od siebie, co prawda, wiele kilometrów, ale łączy poetycko ten konkurs. Zgłoszenia napłynęły z całej Polski, między innymi z Kalisza, Sanoka, Szprotawy. Nie zawiedli także miejscowi poeci i poetki. Cieszy to i zwiastuje większe zainteresowanie konkursem w przyszłości. Do czego serdecznie zachęcamy.
Pozostawiamy Państwa z wierszami naszych Laureatów, byście sami mogli podążyć ścieżkami ich myśli, poetyckich obrazów, ukrytych znaczeń… Bo z wierszem tak już jest, że każdy może w nim znaleźć coś tylko dla siebie.

Jury:
Jagoda Bakalarska
Wiesława Zegiel
Katarzyna Justyna Zychla

Jest noc z 22 na 23 maja 1883 roku. W przytułku św. Kazimierza w podparyskim Ivry, w niewielkiej celi na pierwszym piętrze oficyny, umiera Cyprian Norwid.

Zanim ptaki nocy przełkną ostatni kęs

Już nie rozpoznaję pór dnia, wschodów i zachodów słońca;
nie wiem, kiedy wieje wiatr, a kiedy liście popadają
w bezszelestne zamyślenie. Pozostaje jedynie wyrobiona
bezruchem pamięć obecności przedmiotów najbliższych,
takich jak stół z resztkami pożółkłego papieru, na którym
zmęczone litery nie mają siły układać się w wyrazy i zdania.

Miejsca dla mnie coraz mniej. Jestem jak chleb skruszony
i rozsypany na wąskiej ścieżce. Zanim ptaki nocy przełkną
ostatni kęs, zdążyć jeszcze powrócić do początku…

Mazowiecka ziemia. Falująca w brzemienne sierpniowe
popołudnia, grząska i tłusta w październikową słotę wydobywa
z pamięci skrajnie różne pejzaże. Laskowo-Głuchy nieodmiennie
w pstrości krajobrazów, których piękna ani myśl moja ani ręka moja
niezdolne już dosięgnąć. Traktem od Stanisławowa znów pędzi
bryka ekstrapoczty. Latem pozostawia po sobie tumany burego,
ospałego kurzu, jesienią rzeźbi głębokie koleiny, które odjadą
dopiero z wiosennymi roztopami.

Wrzosy z wrześniową lekkością przemykają pasażami
w wysokie torfowiska, kończąc bieg tuż pod grądowym lasem.
Na prawo niewielki leszczynowy zagajnik, obok strumyk
ze szpalerem rozgadanych ptasią mową rosochatych wierzb.
Stąd już krok do dworu w Dębinkach, i do tych lat
spędzonych u poczciwego Ksawerego Dybowskiego.

Jak z drzeworytu z wyrytymi na nim śladami ludzi i zdarzeń
odbijane na pergaminie samotności
te same mazowieckie tęsknoty.
(Krzysztof Martyna)

wykopki

promień słońca tnie stygnący
oddech południa

brązowe bruzdy wydały plon
owalne bulwy

suche badyle
mdło spopiela wieczór

mgła sina
z lasu
sunie leniwie jak lawa

strzepują z ubrań pył
zebrany z pola

on kosturem
rozgarnia żar
do świtu
(Mariusz Massier)

(…)

miałeś o mnie nie zapomnieć
rzeźbić rysy twarzy w ziarenku ryżu
rysować moje serce na ścianie płaczu
chronić mnie przed burzą czasu

miałeś być nieśmiertelny jak
kamień woda powietrze cisza
prowadzić od nadziei do nadziei
wyciągać ze studni wszechświata

miałeś trwać we mnie na przekór
ludziom czasom niepokojom
codziennie budować od n owa
wieżę wszystkich języków miłości

miałeś być smakiem zapomnienia
gorzkim jak słowa rzucane na wiatr
odwieczną cierpliwością wspomnień
zastygłych w połowie wyznania

miałeś o mnie zapomnieć
ale to ja zapominam o tobie
(Magdalena Dryl)

 

 

You May Also Like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *